Foto eines Denkmals mit Kirchturm im Hintergrund

Predigt (polnisch) zum Karfreitag 2015

14.03.2016

Absturz Germanwings 4U9525 / "Es ist vollbracht"(Johannes 19, 30)

Predigt Christiankirche Hamburg-Ottensen 3. April 2015

Absturz Germanwings 4U9525 / "Es ist vollbracht"(Johannes 19, 30)

Predigt Christiankirche Hamburg-Ottensen 3. April 2015

 

Wielki Piątek 2015

Rozbicie samolotu Germanwings 4U9525 / "Wykonało się" (Ewangelia św. Jana 19, 30)

Kazanie w kościele św. Christiana w Hamburgu-Ottensen 3 kwietnia 2015

 

Kazanie to nie jest mową pożegnalną. Ono naśladuje koncepcję dramaturgicznej homiletyki prof. Deeg i prof. Nicol.

Historia Wielkiego Piątku i orędzie Wielkiego Piątku będą podłożem zrozumienia aktualnej historii cierpienia spowodowanej tragicznym rozbiciem (przed tygodniem) samolotu Germanwings. Rodziny ofiar katastrofy nie są obecne. Imiona są wymyślone.

 

Ostatnie uderzenie. Ostatni ból. Prawie nieodczuwalny. Człowiek nie jest do tego stworzony. Więcej nie wytrzyma. To tylko ciało. Dusza się uwolniła. Ciało zawisło. Płynie krew. Krzyk jest bezgłośny. Głos jest cichy. Ostatnie słowo. Ktoś później napisał: "Mój Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił". Inny zaś: "oddaję ducha mojego w Twoje ręce". Tylko jeden, jedyny będzie mówił: "wykonało się". To było ostatnie słowo. Cisza nad skałą. Wokół leżą ubrania. Pagórek ciał.

 

***

 

Droga wspólnoto,

Wczoraj jeszcze było rozpoczynające się życie. Przynieśli ze sobą parę pochodni. W ostatnim dniu chcieli świętować razem z przyjaciółmi. Na plaży. Tak, jak to sobie obmyślono. Ciepło na początku wiosny. Konieczny był jeszcze gruby sweter. Fale cicho biły o brzeg. Nad nimi gwiazdy. Miriam i Paul siedzą blisko siebie i patrzą na morze. Inni podśmiechują się: "mogliśmy się spodziewać" – szepcą i palą pierwszego papierosa, chociaż mama zabroniła.

Piją też czerwone wino. Pan Peter udaje, że tego nie widzi i stroi swoją gitarę. Długo już na niej nie grał: "How many roads". Miriam i Paul całują się.

Anna pociesza Hellen. Ona już tęskni za Luisem.

Jutro rano on odjeżdża. Ogień się pali. Widać spadającą gwiazdę. Rozpoczynające się życie.

 

***

 

Wówczas. Ona znała go znad jeziora. On przechodził przez jej wieś w drodze do Galilei. Jezus z Nazaretu. Mówiono o Nim dziwaczne historie, w które prawie nie można było uwierzyć.

Za długo już trwała ta ciężka praca: żołnierze, którzy zabierają zbiory; brak miłosierdzia dla słabych, którzy nie przynoszą pożytku. To trwało już za długo, tak, że już nikt więcej nie odczuwał braku miłości. O Nim mówiono, że to On może tę miłość obudzić i że życie na nowo rozkwitnie i będzie znowu smakować, że On wodę przemienia w wino

 

Ona oczekiwała tego ranka z tęsknotą. Słuchała chciwie Jego słów, widziała jak po Jego dotknięciu zgarbiona staruszka tańczyła i śmiała się, zakładając się ze starym rybakiem.

I ona też była przy tym, kiedy 4 chleby i 5 ryb nakarmiły rzeszę aż do nocy. Spadająca gwiazda. Rozpoczynające się życie na Jego drodze. Dla wszystkich. Jeden dla wszystkich. To obiecywał Bóg. Teraz. Raz na zawsze. Życie.

 

***

 

Piękny poranek. Nie do pożegnań. Hellen i Luis stoją między bagażami i długo się obejmują. Do domu. Także dotyczy to pary, która obchodziła 50-lecie ślubu. Architekt ma swoją umowę w kieszeni, pierwsze pomysły świtają w jego głowie. Ona długo nie widziała swojego ojca, teraz jest on bardziej chory niż sobie wyobrażała, a jej siostra urodziła dziecko – chłopczyka. Wkrótce będzie Wielkanoc.

Ona patrzy na niebo. "Spokojna pogoda", myśli on z długoletnim doświadczeniem. Chmury ciągną po niebie. Ciemność. Nic nie widać. Nic się nie przeczuwa. Ciemność rozpoczyna się wewnątrz. U tego, który właśnie życzył dobrego lotu. Nie do uwierzenia...

 

***

 

On mówi: "Ten, który spożywa ze mną ten chleb, zdradzi mnie".

Ktoś spowoduje ostatnie uderzenie. Ktoś ma ostatnie słowo. Ktoś zagubił wejście do życia. Ktoś z nas. Uwięziona dusza. Nie do uwierzenia...

 

W Jeruzalem wszystko idzie swoim torem. Na marginesie rządzi śmierć. Będzie się mówiło, że to przepisowo. Ale nic innego, tylko rozpoczynające się życie – to ono właśnie będzie ukrzyżowane.

On, życie sprawia, że ludzie się boja. Z daleka stoi parę kobiet. Przy nich stoją inni. Oczekiwanie aż do końca.

"Zejdź z krzyża, jeśli jesteś Synem Bożym". Zejdź z krzyża!

Przywróć z powrotem życie, jeśli jesteś Synem Bożym.

Gdzie są aniołowie, który nie pozwolą ci zranić stopy?

 

***

 

"Oczekiwany" – napisane jest na tablicy. Mama Miriam czeka tu z kwiatami. Czyta w telefonie komórkowym: "jestem zakochana. Serduszko 4U". samolot z Istambułu wylądował, z Londynu też. W międzyczasie – 4U9525 opóźniony. 4U. Dla ciebie. Jestem tu dla ciebie. Niektórzy kupują kawę. Jak zawsze. Żartuje się z jazdy pociągiem.

Nie można w to uwierzyć...

 

Nie można uwierzyć. Ponad chmurami. Blisko nieba. Wierzchołek śniegowy. Za tobą piękne dni. Przed tobą przybycie do domu. Nie do uwierzenia. Ciemność, która nadeszła i utrudnia wejście i ostatecznie więzi życie i pozwala rządzić śmierci.

To odważne, być może, że będzie się myślało, tak blisko nas śniegowym wierzchołkiem, przygoda.

"Przestań już!" – będzie wołane, lecz ciemność po prostu nie ustępuje.

"Miałeś swoją przyjemność" – będzie sobie wmawiało życie.

"Otwórz, proszę!", ale te drzwi zostaną zamknięte.

 

Krzyk trwa tylko sekundy, stwierdzono później. Do tej pory oczekiwali na życie. Do tej pory czekali na życie. Nie na śmierć. Na szczęście. Aż do ostatniego uderzenia. Ostatni ból. Ledwie odczuwalny. Człowiek nie jest do tego stworzony. Nic więcej. Dusza się uwolniła. Ostatnie słowo. "Mój Boże, mój Boże, dlaczego...". Ktoś myśli o ojcu. Miriam i Paul mocno się trzymają.

 

Tylko jeden, jedyny przedtem będzie szeptał: "Wykonało się" i chce mieć ostatnie słowo. Cisza nad skałą. Wokół leżą ubrania. Wzgórze ciał. Golgota.

 

***

 

"Wykonało się" wystąpił Piłat przed swoimi najbliższymi współpracownikami. Znikły obawy przed powstaniem. Burza się odsunęła. Niebieskie niebo nad Jeruzalem. Nie były to łatwe dni, które mu zgotował ten Rabbi.

Piłat jeszcze raz umywa ręce.

 

"Wykonało się". Wieczór spotykają się przywódcy religijni. Ten przykład kary powinien wystarczyć. Królestwo Boże pozostaje zastawem w ich rękach. Nie ma krwi, która woła o pomstę do nieba.

 

"Wykonało się" myśli Judasz zrozpaczony z powodu swojego ostatniego słowa. Życie się zamknęło. Drzwi są zamknięte. Rozpoczynające się życie – ukrzyżowane. Cisza.

 

Wykonane. Dokonane. Rozkaz wypełniony. Plan dokonany. Ofiary muszą być poniesione. Otoczony przez ciemność, która może powstać z człowieka, który nie może dłużej znieść rozpoczynającego się życia, wolnego, kochanego, życia i je roztrzaskać. Który naprawdę prawdziwego człowieka przybija na krzyż. "Dokonane", wołają ci, którzy chcą mieć ostatnie słowo. Nie słyszą oni jednak prawdziwego ostatniego słowa.

 

"Wykonało się", Jezus skłonił głowę i zmarł. Dokonane. Ale nie koniec. Dokonane, ponieważ więcej się już nie da i głębiej już nie można. Jego droga do Boga. Boża droga w Nim przyszła do swojego najgłębszego punktu. Do śmierci. Nie można w to uwierzyć.

Tam, gdzie oni uważali, ze mogą rządzić i mogą mieć ostatnie słowo o życiu człowieka. Tam, gdzie oni Go takim nie oczekiwali, Bóg w Chrystusie. Tam, gdzie będzie cicho i płyną łzy i kwiaty leżą na ziemi, zgaszona zostaje nadzieja, gdzie jest gitara i opuszczeni przez Boga i zgubione życie i zrozpaczenie, i wyjaśnienia, i wiadomość o zakochaniu, i ten człowiek, który tu leży i miłość przemieniona w ból.

 

On przybył tam, gdzie oni Go nie oczekiwali. Zmartwychwstały, którego oni przecież ukrzyżowali.

"Wykonało się" Jezus skłonił swoją głowę. Próba uwięzienia życia nie udała się. Plan, który miał wygnać miłość, poniósł klęskę. Śmierć chce wymazać wszystkie związki. Tęsknota za śmiercią zrozpaczonego w kabinie pilota zerwała wszystkie związki.

Bóg otwiera zamknięte drzwi. On zostaje człowiekiem. On pozostaje w miłości. On trzyma razem to, co straciliśmy i ofiaruje żałobę, także ból, bez którego śmierć pozostałaby bez oporu, on ofiaruje nam protest we łzach, w miłości, która pozostaje i wytrzymuje rozpacz. Bóg na krzyżu nie odłączył się od naszego losu, tak jak miłości nie można odłączyć od losu ukochanych

 

***

 

"Wykonało się" rozpoczynają inne głosy cicho w jego imieniu na nowo mówić. Cicho.

 

 "Wykonało się" przyprowadza Józef z Arymatei parę pomocników, po tym kiedy ostro wykłócał się, by ciało Jezusa godnie pochować i uczynić to, co musi być uczynione.

 

"Wykonało się" myśli rzecznik firmy, kiedy został sam, wiedząc, że nie ma właściwych słów i że ich nie powie i że on jednak zrobił wszystko, co było można. Płacze.

 

"Wykonało się" wzdycha Nicole Savorine, starsza dama. Śpieszy ona do bocznego ołtarza Notre-Damen de Nazareth w Seyne. Przy chrzcielnicy zapala świecę.

"Kto wie" – mówi ona i kładzie 15 świec żałobnych na stole pod krzyżem.

 

Trzy dziewczynki i chłopca z okolicy żandarmi puszczają parę metrów poza granicą.

Przynieśli oni bukiet kwiatów, 5 białych róż i list do rodzin, w którym jest napisane: "My was nie znamy, ale cierpimy razem z wami".

 

I mama Miriam czyta ten list, kiedy przybyła na tę górę. Czyta i płacze. I słyszy ostatnie słowo: "4U", "Jestem przy tobie!" i próbuje wypowiedzieć swoje pierwsze własne słowo: "Składam moją duszę w Twoje ręce".

 

Amen

 

I pokój Boży, który przewyższa nasz umysł, niech zachowa nasze serca i zmysły w Chrystusie Jezusie.

 

Pastor Frank Howaldt

Sussettstr. 11

22763 Hamburg